W niedawnym wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej” Jerzy Buzek przedstawił wizję przyszłości energetyki, w której – w średniej i dłuższej perspektywie – paliwa kopalne zostaną zastąpione przez czysty wodór uzyskiwany z elektrolizy. Technologia ta, jak zaznacza Buzek, nie tylko jest sukcesywnie udoskonalana, ale również staje się coraz bardziej dostępna. Prąd potrzebny do reakcji ma pochodzić z bezemisyjnych źródeł, takich jak turbiny wiatrowe, zwłaszcza morskie oraz elektrownie solarne. Generalnie chodzi o to, by nadwyżki prądu, których nie da się zużyć na bieżąco, magazynować w postaci wodoru. Co prawda są jeszcze pewne przeszkody techniczne, ale naukowcy pracują nad ich pokonaniem. Nasze dzieci i wnuki będą żyły w epoce wodorowej – wieszczy Jerzy Buzek.

Można by powiedzieć, że w średniej i dłuższej perspektywie wszyscy pomrzemy, ale pamiętajmy, że Jerzy Buzek jest nie tylko byłym premierem i byłym przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, ale również inżynierem, specjalistą od energetyki z tytułem profesorskim, więc wie o czym mówi. Główne przeszkody techniczne ograniczające zastosowanie wodoru jako nośnika energii są powszechnie znane. Przede wszystkim trudno się ten gaz magazynuje i transportuje z powodu jego przenikliwości i właściwości korozyjnych. Ponadto gęstość energetyczna niesprężonego wodoru jest dość niska, zaś jego skroplenie wymaga ogromnych ilości energii. Jajogłowi głowią się jednak, jak się z tym uporać i wszystko wskazuje na to, że już mają pomysł. Polega on na przerobieniu „zielonego” wodoru na amoniak – NH3. Gaz ten łatwo się skrapla, a technologie jego przechowywania i transportu znane są od pokoleń. Całkowitą nowością jest natomiast metoda uwalniania wodoru z amoniaku, co ma zachodzić bez konieczności jego podgrzewania, dzięki użyciu tlenku rutenu w roli katalizatora. Naukowcy pracują też nad zastosowaniem amoniaku bezpośrednio w ogniwach paliwowych, które na dzień dobry mogłyby znaleźć zastosowanie w transporcie morskim. Gdyby udało się tę wodorowo-amoniakową technologię wykorzystać w skali przemysłowej, to bylibyśmy w domu i faktycznie proroctwo Jerzego Buzka mogłoby się ziścić.

Oczywiście trudno tu mieć nadzieję, że nasi specjaliści od wielkich słomianych inwestycji coś z tym odkryciem zrobią, ale jak się zachodnie koncerny za to wezmą, to rach ciach, bujaj się dziurawa radziecka ruro. Bardzo na to liczymy, bo na szczęście jesteśmy częścią europejskiego organizmu gospodarczego, więc też na tym skorzystamy. Kto wie, może doczekamy się kiedyś nawet własnych morskich elektrowni i wytwórni zielonego wodoru.

Na koniec dobra nowina z ostatniej chwili: w Polsce produkowane będą elektryczne samochody. Mowa o modelu Jeep Avenger, którego wytwarzanie planowane jest w fabryce Stellantisa w Tychach. Samochód ten ma szansę stać się rynkowym przebojem, więc zakład, który po odebraniu mu produkcji Fiata Pandy przeżywał zapaść, ma szanse znów stanąć na nogi.

A co słychać w fabryce Izery w Jaworznie? Lasek jeszcze rośnie, chociaż chodzą słuchy, że interesuje się nim „polska szkoła leśnictwa”, która jak wiadomo polega na zwalczaniu szkodników drzew przez wycinanie tychże do imentu i przerabianiu na paździerz i trociny.

Artykuł pochodzi ze strony:  https://warsztatowiec.info

Proroctwa profesora, czyli nadchodzi epoka wodoru